Starość, bezradność, schorzenia przewlekłe. Niechętnie o nich mówimy, bo nie chcemy się przyznać, że obawiamy się czasu, gdy staniemy się - pod wieloma względami - zależni od innych. Zdarzają się też wypadki, nagłe choroby, sytuacje losowe, które sprawiają, że potrzebujemy stałej, długoterminowej opieki osób najbliższych lub wyspecjalizowanych placówek. Na łamach portalu ntm.pl praktycy mówią o zmianach jakich wymaga opieka długoterminowa.
Wielu z nas zastanawia się, jak definiować opiekę długoterminową, ponieważ jej formy są bardzo różne, świadczone przez sektor ochrony zdrowia oraz pomoc społeczną. Oczywiste jest jednak to, że zapotrzebowanie na takie usługi jest ogromne i będzie rosło, ponieważ jesteśmy społeczeństwem, które szybko się starzeje. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2025 r. seniorów w wieku 60 i więcej lat jest około 10 mln, co stanowi 25,7 proc. ogółu populacji. Liczba seniorów będzie się zwiększać i w 2060 r. będą oni stanowili już 37,5 proc. społeczeństwa. To jeden z powodów, który sprawi, że zapotrzebowanie na różnego rodzaju usługi opiekuńcze będzie rosło. Jeśli do tego dodamy osoby przewlekle chore, po wypadkach czy ciężkich operacjach, może okazać się, że liczba osób potrzebujących całodobowej opieki lub wsparcia w codziennym funkcjonowaniu przekroczy możliwości obecnego systemu.
O zagubieniu w systemie, na łamach artykułu, mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Koalicji "Na pomoc niesamodzielnym". - Mówiąc o opiece długoterminowej musimy pamiętać, że pod tym pojęciem kryje się zarówno wsparcie ze strony pomocy społecznej, jak i ze strony sektora medycznego. Jak dodaje, nieustannie toczą się rozmowy nad tym, jak powinna wyglądać współpraca obu sektorów świadczących usługi opieki długoterminowej. - Uważam, że koordynacja i współpraca nie jest taka, jaka powinna być. Pacjent, który opuszcza szpital, ale nadal potrzebuje pomocy, gubi się w systemie, zostaje pozostawiony sam wraz z bliskimi. Rodzina nie wie, gdzie ma się zwrócić, aby zapewnić krewnemu właściwą opiekę. Tylko połowa szpitali zatrudnia obecnie pracowników socjalnych, którzy mogliby poinformować pacjenta czy jego rodzinę, gdzie i jaką pomoc mogą uzyskać. Zainteresowani krążą od lekarzy POZ do pomocy społecznej lub zakładów opiekuńczych. Nie wiedzą, gdzie się zwrócić, gubią się, i metodą prób i błędów znajdują rozwiązanie. Tak nie powinno być. Jest możliwość korzystania z pielęgniarskiej długoterminowej opieki w domu, ale czeka się na nią około roku, jest też możliwość korzystania z realizacji usług opiekuńczych realizowanych przez gminy, ale coraz częściej są to usługi odpłatne, wyliczane na podstawie dochodu rodziny. To trwa zbyt długo i obecnie jest również niedostępne finansowo dla wielu rodzin. Musimy pamiętać, że pacjent wychodzący ze szpitala potrzebuje wsparcia natychmiast. Jest to szczególnie istotne z powodu ryzyka ponownej hospitalizacji, a co za tym idzie – obciążania budżetu państwa znacznymi kosztami finansowymi. Czekanie nie wchodzi w grę i dlatego rodziny często przedłużają pobyt pacjenta w szpitalu, ponieważ nie mogą się nim zajmować w domu. Gdyby opieka długoterminowa była skoordynowana, rodzina nie odwlekałaby odebrania pacjenta ze szpitala. Rodzina musi wiedzieć, że jeżeli odbierze podopiecznego ze szpitala, to w środowisku domowym będzie mieć codzienne i systematyczne wsparcie. Dlatego cały czas podkreślam, że bardzo istotna jest szeroko zakrojona edukacja w zakresie przygotowania do starości. Edukacja od najmłodszych lat. Nie możemy bać się słowa "starość", nie możemy o niej mówić "pogodna jesień życia", bo dla dużej części społeczeństwa ona nie jest wcale pogodna. I to dotyczy zarówno samych seniorów, jak i opiekunów formalnych i nieformalnych.
Barbara Misińska, Prezes Stołecznego Centrum Opiekuńczo-Leczniczego, podkreśla, że opieka długoterminowa musi być pełnoprofilowa i obejmować wszystkie aspekty życia pacjenta. Stołeczne Centrum Opiekuńczo-Lecznicze dysponuje pełnym zapleczem medycznym i rehabilitacyjnym. Zatrudnieni tu lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci, farmaceuci czy opiekunowie osób starszych sprawują pieczę nad pacjentami przez całą dobę. Dzięki temu pacjenci i ich rodziny mogą czuć się bezpieczni. W centrum dba się także o psychikę pacjentów i poszerzenie ich zainteresowań.
Niezwykle ważna jest także opieka farmakologiczna. Niektórzy pacjenci przychodzą z zaleceniem przyjmowania nawet kilkunastu leków. Po analizie okazuje się, że wiele z nich przyjmują niepotrzebnie lub w niewłaściwych dawkach. Po wdrożeniu zmian samopoczucie podopiecznych ulega często znacznej poprawie.
Utrata samodzielności, czy to w wyniku urazu, choroby przewlekłej czy procesu starzenia się, to jeden z najtrudniejszych momentów w życiu człowieka. Z osoby niezależnej stajemy się osobą zależną, wymagającą wsparcia w codziennych czynnościach. Zmienia się nie tylko ciało, ale i psychika - pojawia się poczucie bezradności, wstydu, a czasem lęk przed byciem ciężarem dla innych. To również ogromne wyzwanie społeczne, bo zmieniają się role w rodzinie i relacje z bliskimi. Dlatego tak ważne jest, aby w opiece nad osobami zależnymi pamiętać nie tylko o ich podstawowych potrzebach fizycznych, ale też o poczuciu godności, sprawczości i przynależności.
Źródło: www.ntm.pl