Producenci leków i wyrobów medycznych obawiają się monopolizacji rynku przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Ustawa o informacji w ochronie zdrowia przewiduje możliwość organizowania wspólnych postępowań na zakup przez prezesa Funduszu.
Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF) zauważa, że skutki wspólnych przetargów mogą być groźne dla pacjentów. Tłumaczy, że przetarg prowadzi do wyłonienia jednego dostawcy, więc w konsekwencji pozostali przestają taki lek wytwarzać.
Marcin Pakulski, były prezes NFZ obawia się, że przetarg centralny spowoduje "dopasowywanie pacjenta do sprzętu". Obrazuje to opisem sytuacji, w której "salowa otwiera szafkę z endoprotezami i mówi: panie doktorze, dzisiaj wszczepiamy tylko lewe".
Zdaniem Józefa Góralczyka, Pełnomocnika Zarządu Małopolskiego Sejmiku Organizacji Osób Niepełnosprawnych ds. Zdrowia, centralne zakupy nie sprawdzą się w przypadku wyrobów medycznych produkowanych indywidualnie, np. ortez, protez czy gorsetów, które zależą od wagi, wzrostu czy sprawności chorego.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl